(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 4".)
Anglicy mają powiedzenie "to co zjadasz decyduje czym jesteś"
(po angielsku: "you are what you eat"). Jeśli ktoś podróżował
po dwóch krajach w których praktykowane są jedne z najgorszych
oraz jedne z najlepszych filozofii jedzenia na świecie, tj. podróżował
np. do USA i do Korei Południowej (albo np. do Nowej Zelandii
i do Malezji), wówczas doskonale wie jak istotną prawdę wyraża
owo angielskie powiedzenie. Na przekór tego, w tym co jemy w
dzisiejszych czasach niemal wyłączną uwagę zwracamy na smak.
Tymczasem, oprócz smaku, w zdrowym, pożywnym i smacznym
jedzeniu kryje się znacznie więcej tajemnic niż tylko smak. Wszakże
jedzenie to nie tylko smak i zaspokajanie głodu, ale także energie
przez Chińczyków nazywane "yin" i "yang" - które decydują o
maszym samopoczuciu i zdrowiu, to najróżniejsze właściwości
lecznicze, odżywcze i stymulujące, itd., itp. Dlatego czas aby
zacząć poznawać wiedzę opisującą owe inne cechy żywności.
Niniejsza strona internetowa opisuje książkę kucharską która
NIE tylko zawiera cały szereg receptur sporządzania smacznych
i orientalnych potraw, ale także wyjaśnia wiele sekretów owych
potraw i żywności typowo przemilczanych lub nieznanych
w kulturach Zachodu.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Jaki jest cel tej strony:
Celem tej totaliztycznej strony jest NIE tylko
nakłanianie czytelników do spisywania sobie
swojej własnej rodzinnej "książki kucharskiej"
(z recepturami rodzimych smacznych i orientalnych
potraw o zbalansowanych energiach yin i yang),
ale także wyjaśnienie najbardziej istotnych
spraw które w filozofiach Orientu i w dzisiejszych
czasach wiążą się z potrawami i z jedzeniem.
Część #B:
Problemy z obecną żywnością:
#B1.
Żywność, jak wszystko w świecie fizycznym, ma swoje dobre i złe strony:
Motto:
"Gdyby typowy konsumer wiedział jak powstała i co naprawdę zawiera
żywność którą spożywa, wówczas nigdy NIE wziąłby jej do ust."
Jak wyjaśnią to dokładniej punkty #E2 i #G1
tej strony, w świecie fizycznym (w którym
my żyjemy) dosłownie NIC nie posiada tylko
dobrych lub tylko złych następstw. Następstwa
wszystkiego są więc w owym świecie mieszaniną
dobra i zła. Dlatego również i w sprawach
żywności musimy pamiętać, że oprócz
zaspokajania naszego głodu i dostarczania
nam najróżniejszych przyjemności, żywność
i jedzenie są także źródłem najróżniejszego
zła. W naszym interesie leży więc poznanie
również i owego zła wynikającego z żywności
i z jedzenia oraz nauczenia się jak unikać
następstw tego zła.
Przykłady problemów i złych stron wynikających
z dzisiejszej żywności i potraw obejmują, m.in.:
spadek smaku, tendencje do powodowania nadwagi,
indukowanie najróżniejszych alergii i chorób (np.
cukrzycy), nakłanianie ludzi do upadku moralnego,
wzbudzania światowego głodu i głodowej
śmierci całej obecnej cywilizacji ludzkiej,
oraz wiele dalszych klęsk pochodnych
od powyższych.
Część #C:
Negatywny wpływ "monopolu oficjalnej nauki" na sytuację żywności:
#C1.
Wszystkie problemy z żywnością są wtórne - problemem pierwotnym jest "monopol na wiedzę" uparcie trwającej w błędzie "ateistycznej nauki ortodoksyjnej":
Jeśli dobrze rozważyć sprawę, to wszystkie
najważniejsze problemy dzisiejszego świata,
w tym problemy z żywnością opisywane na
niniejszej stronie, wywodzą się z faktu, że dzisiejsza
"ateistyczna nauka ortodoksyjna" (tj. oficjalna
nauka ziemska która definiuje to czego uczymy
się w szkołach i na uczelniach) dzierży absolutny
"monopol na wiedzę". Nauka ta bowiem obecnie
NIE ma żadnej "konkurencji" która "patrzyłaby
jej na ręce" i weryfikowała prawdę oraz wartość
tego co dzisiejsi naukowcy nieodpowiedzialnie
twierdzą. Nauka ta bezczelnie "wciska więc
ciemnotę" naiwnym ludziskom w rosnącej
liczbie obszarów.
Aby zilustrować tutaj związek absolutnego "monopolu
na wiedzę" jaki dzierży dzisiejsza "ateistyczna
nauka ortodoksyjuna" oraz problemów z żywnością
opisywanych na tej stronie, wyjaśnię tutaj zgrubie
na czym polega związek przyczynowo-skutkowy
pomiędzy tym "monopolem na wiedzę" a obecnymi
problemami z żywnością. I tak, sam fakt że
dzisiejsza oficjalna nauka uprawia oficjalny
"ateizm" i na przekór istnienia ogromnej liczby
naukowych dowodów na istnienie Boga
bezkrytycznie rozgłasza ona że jakoby "Boga NIE ma",
powoduje że przeacza ona związek tego co się
dzieje na Ziemi z ludzką tzw. moralnością. Znaczy
przeacza ona to wszystko co wyjaśnione jest np.
na stronie
morals_pl.htm
czy na stronie
seismograph_pl.htm.
Pomijanie zaś edukowania ludzkości o prawdziwej
roli monalności, powoduje że ludzie stają się coraz
"niemoralniejsi". Owa zaś ludzka "niemoralność"
powoduje że np. w sprawach żywności powszechnie
praktykowane są "podwójne standardy" czy "dwulicowość".
Przykładowo, "dla siebie" producenci żywności typowo
produkują teraz jeden rodzaj żywności, zaś zupełnie
inną żywność produkują oni "na sprzedaż". (Tj. "dla
siebie" produkują oni żywność która jest czystą,
świeżą, oraz "organiczną" - znaczy jest pozbawiona
chemikalii, pestycydów, itp. Z kolei "na sprzedaż"
produkują oni żywność zanieczyszczaną "wszystkim
co tylko im ujdzie bazkarnie".) Oczywiście, skoro
niemal wszyscy niemoralni producenci żywności
uprawiają takie zasady, politycy NIE mają innego
wyjścia jak tylko zatwierdzić takie prawa i wymogi
które pozwalają tym producentom na zapaskudzanie
żywności.
#C2.
Jak samotny baobab z malezyjskiej wyspy Penang dokumentuje
niszczycielską ignorancję nauki wynikającą z jej "monopolu na wiedzę":
Motto:
"Twoje płoty zjadają twój ryż" (tj. przysłowie z Malezji przypominające nam starą prawdę
iż ci którym płacimy za wdrażanie czegoś w życie typowo z czasem stają się największym
wrogiem tego czegoś, np. "monopolistyczna nauka staje się największym wrogiem postępu
i prawdy", "zasiedziali politycy stają się największymi przeszkodami w rozwiązywaniu
problemów danego państwa", "łakomi bankierzy stają się najważniejszym powodem kryzysów
gospodarczych", "władczy kapłani stają się największymi wrogami prawdy i wiedzy
o Bogu", itd., itp. - NIE bez powodu Bóg uwypuklił nam ową starą prawdę poprzez
spowodowanie że Jezus został wysłany na śmierć właśnie przez wysokich kapłanów).
Sprawa zapylania i rozmnażania się kwiatów
oraz drzew jest NIE tylko elementarna, ale
także badana przez całe tłumy dzisiejszych
naukowców. Możnaby więc posądzać, że
w owej sprawie NIE ma już zagadek, zaś
doskonale opłacani naukowcy wiedzą już
praktycznie wszystko na ten temat. Nikogo
więc NIE zastanawiają ani NIE dziwią
nonszalanckie wypowiedzi naukowców,
że powszechnie znane drzewa afrykańskie
zwane "baobabami", są zpylane nocami
NIE przez wiatr czy owady, a przez
"nietoperze owocowe". Wszakże na
przekór iż "nietoperze" są raczej niezwykłym
rodzajem "zapylaczy kwiatów", informację
tą z wysoką pewnością siebie dzisiejsi
naukowcy publikują w dosłownie setkach
najróżniejszych opracowań i źródeł - np.
czytelnik może się jej doczytać na niemal
każdej stronie internetowej poświęconej
baobabom. Tymczasem prawda jest taka,
że owo twierdzenie nauki to jedna "wielka bujda
na kółkach". Baobaby wcale ani NIE są
zapylane tak jak naukowcy to twierdzą, ani
wcale tak się NIE rozmnażają. Faktycznie
też to oficjalna nauka ziemska (tj. ta nauka
którą niektórzy nazywają "ateistyczną
nauką ortodoksyjną") ciągle NIE ma
najmniejszego pojęcia jak baobaby naprawdę
są zapylane i jak się naprawdę rozmnażają.
(Więcej informacji o owej "ateistycznej nauce
ortodoksyjnej", która ciągle desperacko utrzymuje
swój absolutny "monopol na wiedzę" - chociaż
używa tylko jednego wysoce ograniczonego
i błędnego podejścia do badań przez filozofów
zwanego "a posteriori", czytelnik może poznać
z punktu #A2.6 strony o nazwie
totalizm_pl.htm,
punktu #C1 strony o nazwie
telekinetyka.htm,
punktu #J2 strony o nazwie
pajak_jan.htm,
oraz punktów #F1.1 do #F3 strony o nazwie
god_istnieje.htm.
Czytając tamte informacje czytelnik pozna gorzką
prawdę wyjaśnioną już powyżej w punkcie #C1,
mianowicie że "wszystkie problemy naszej cywilizacji
są wtórnymi następstwami fatalnego 'monopolu
na wiedzę' tak drapieżnie dzierżonego przez
dotychczasową 'ateistyczną naukę ortodoksyjną' ".)
Istnieje zresztą ilustratywny dowód który
każdy może sobie sprawdzić, a który dokumentuje
że "nietoperze owocowe wcale NIE zapylają
baobabów". Dla użytku czytelników dowód ten
postaram się teraz opisać poniżej w niniejszym
punkcie.
Na malezyjskiej wyspie Penang rośnie samotnie duży
pojedyńczy (żeński) baobab liczący ponad 140-lat -
patrz jego zdjęcie pokazane na "Fot. #C1ab" poniżej.
Można go tam znaleźć na środku ronda specjalnie
zbudowanego aby go chronić w miejscu rozbiegania
się trzech głównych ulic Penangu, o nazwach "Jalan
Macalister", "Jalan Residensi" oraz "Jalan Pangkor".
O owym baobabie z malezyjskiej wyspy Penang krąży
wiele legend i zabawnych historyjek, np. że został
on tam przywieziony i zasadzony przez dziwnego
podróżnika o zdolnościach słynnego "magika"
Davida Copperfield'a, czy że kiedy raptownie upuszcza
on nadmiar wody zakumulowanej w swoich tkankach
wówczas miejscowi ludzie uważają to za cud i się
do niego modlą (podobno ich modlitwy wówczas
nawet się wypełniają). Jednak najdziwniejszą cechą
tamtego samotnego baobabu z malezyjskiej wyspy
Penang jest, że na przekór iż kwitnie on obficie,
faktycznie nigdy NIE produkuje on owoców z których
mogłoby wyrosnąć jego potomstwo. W rezultacie,
do dzisiaj ciągle NIE ma on żadnego potomka w Malezji.
Ta jego niezdolność do rozmnażania się dokumentuje
także ignorancję dzisiejszych naukowców. Mianowicie,
dzisiejsi "ateistyczni naukowcy ortodoksyjni" zasiedziali
w swoich fotelach z poręczami (tak jak opisują to punkty
#F1 do #F3 z odrębnej totaliztycznej strony o nazwie
god_istnieje.htm,
a także przypomina nam to punkt #D3 niniejszej
strony), nonszalancko wyrażają niezweryfikowaną
naukowo opinię, że aby zapylić baobaby wystarczy
nocne żerowanie nietoperzy owocowych na ich
kwiatach. Tymczasem na wyspie Penang żyją
nietoperze owocowe i z całą pewnością wiele
z nich żeruje na kwiatach omawianego tu
baobabu. Jednak ów baobab ciągle NIE ulega
zapyleniu i ciągle NIE produkuje owoców
zdolnych do wydania mu potomstwa. Innymi
słowy, podobnie jak to ma się z ludźmi, aby
wyprodukować potomstwo, zapewne potrzebne
są co najmniej aż dwa niespokrewnione baobaby -
które nawzajem wobec siebie pełnią funkcje
męża i żony (tj. pełnią męskie i żeńskie funkcje).
Pod tym więc względem baobaby są najwyraźniej
podobne do drzew malezyjskiego owocu "durian"
(opisywanego w punkcie #G1 strony o nazwie
fruit_pl.htm) -
który także może się rozmnażać i produkować owoce
tylko jeśli w pobliżu siebie rosną dwa wzajemnie
niespokrewnione jego drzewa. Kiedy więc
czytamy ignoranckie wypociny dzisiejszych
naukowców na temat zapylania baobabów
przez tropikalne nietoperze owocowe, warto
mieć w pamięci omawiany tutaj baobab
z Penang, który wprawdzie generuje kwiaty i
który jest odwiedzany nocami przez nietoperze
owocowe, jednak, niestety, który nawet po
około 140 latach przekwitania ciągle nie zdołał
wyprodukować owoców - a stąd do dzisiaj NIE
ma on swego potomstwa w Malezji.
Ów malezyjski samotny baobab z wyspy Penang
wcale NIE jest jedynym przypadkiem kiedy ateistyczna
nauka ortodoksyjna "wciska ciemnotę" naiwnym
ludziskom, powodując w ten sposób wprost kataklizmiczne
zmiany na Ziemi jakich naprawienie zajmie ludzkości
setki, jeśli NIE tysiące, lat. Przykłady następnych
kłamstw i nonsensów także upowszechnianych
przez ową oficjalną naukę pozbawioną konkurencji,
która NIE ma już nikogo kto by "patrzył jej na ręce"
i dlatego która z upływem czasu wyzbyła się wszelkich
hamulców, obejmują, m.in.:
1.
Kłamstwa na temat Boga - że jakoby NIE ma naukowych
dowodów iż Bóg faktycznie istnieje. Są to oczywiste
kłamstwa oficjalnej nauki, jako że istnieje całe zatrzęsienie
naukowych dowodów stwierdzających jednoznacznie
iż Bóg fakytycznie istnieje. Niektóre z owych
dowodów opisane są na totaliztycznej stronie o nazwie
god_proof_pl.htm.
2.
"Chowanie głowy w piasek" w sprawie UFO. Oficjalna
nauka ateistyczna odmawia badania UFO oraz udaje iż
NIE ma obiektywnych dowodów na istnienie UFO - tak
jak to szerzej wyjaśnia nam punkt #B1 na stronie o nazwie
ufo_proof_pl.htm.
Tymczasem dowodow tych istnieje całe zatrzęsienie.
Jedyny problem z UFO polega na tym, że UFOnauci
NIE chcą współpracować z ziemskimi naukowcami, zaś
naukowcy są zbyt ignorandzcy i zbyt arogandzcy aby
umieć się zabrać do badań czegoś co inteligentnie
odmawia współpracowania z nimi. W rezultacie
naukowcy zbyt się boją że ich ignorancja "wyjdzie
na wierzch" podczas badania UFO, unikają więc
tematyki UFO tak jak "diabeł unika święconej wody".
3.
Ignorancja naukowców w sprawach zjawisk które
wykraczają poza podręcznikową wiedzę oraz poza
dotychczasowe zrozumienie świata wokół nich, np. zjawisk
telekinezy,
telekinetyki,
telepatii,
itp. Ignorancja ta wynika z upartego ignorowania
i odrzucania mojej "teorii wszystkiego" zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
która wyjaśnia owe nieznane nauce zjawiska, a jednocześnie
dowodzi też istnienia
Boga.
4.
Kompletna ślepota nauki i jej dawanie się "wpuszczać
w maliny" w sprawie "kości dinozaurów" i
konwencjonalnego datowania struktur geologicznych.
Szersze wyjaśnienie na czym polega błąd i ślepota
nauki w sprawie "kości dinozaurów" oferowane jest,
między innymi, w punkcie #H2 strony o nazwie
god_istnieje.htm.
5.
Upowszechnianie "naukowo brzmiących bredni",
w rodzaju przykładowo "teorii wielkiego bangu" która
implikuje że "cały wszechświat jakoby powstał z niczego".
Szersze omówienie błędności tego naukowego twierdzenia
że "cały wszechświat jakoby powstał z niczego" zawarte
zostało w (5) z punktu #C12 strony o nazwie
biblia.htm.
6.
Brak wiedzy i ignorancja oficjalnej nauki w nawet
najbardziej elementarnych sprawach, przykładowo
"czym jest grawitacja", "jak powstał wszechświat"
(tj. czy faktycznie powstał w "wielkim bangu"),
"w jakim celu my istniejemy", "jak brzmi najprostrza
wytyczna na poprawne życie która jest efektywna i
sprawdza się w każdej sytuacji życiowej", "czym
naprawdę jest moralność", itd., itp.
Tymczasem nowa "nauka totaliztyczna" już obecnie
dostarczyła nam wyjaśnień i odpowiedzi w owych
sprawach - tyle że upowszechnianie tych wyjaśnień
jest zazdrośnie blokowane przez "ateistyczną naukę
ortodoksyjną" która zachłannie strzeże swego
"monopolu na wiedzę". Przykładowo, dla
poznania "czym jest grawitacja" patrz strona
dipolar_gravity_pl.htm,
dla poznania "jak naprawdę powstał wszechświat" patrz
podrozdziały A1 do A6 z tomu 1 mojej najnowszej
monografii [1/5]
(podsumowane skrótowo w punkcie #E1 strony o nazwie
will_pl.htm),
dla poznania "w jakim celu my istniejemy" patrz punkt #B4 strony
tornado_pl.htm,
dla poznania "jak brzmi najprostrza wytyczna na poprawne
życie która jest efektywna i sprawdza się w każdej sytuacji
życiowej" patrz omówienie "jedynej zasady totalizmu"
stwierdzającej "cokolwiek czynisz, zawsze czyń to
pedantycznie moralnie" zawarte w punkcie #C1 ze strony
totalizm_pl.htm,
dla poznania "czym naprawdę jest moralność" patrz punkt #B5 ze strony
morals_pl.htm,
itd., itp.
7.
Stronniczość, ignorancja, arogancja i zupełny brak postępu
w rozwiązywaniu przez oficjalną naukę najbardziej
palących problemów naszej dzisiejszej cywilizacji.
Tymczasem nowa "nauka totaliztyczna", na przekór
swego działania bez żadnego finansowania oraz będąc
niemal bez przerwy prześladowaną przez oficjalną naukę,
już zdołała znależć i wskazać ludziom rozwiązania dla
większości z owych problemów - po przykłady tych
rozwiązań patrz strony:
seismograph_pl.htm, punkt #B5 (dla trzęsień ziemi),
day26_pl.htm, punkt #I3 (dla tsunami),
tornado_pl.htm (dla tornad),
telekinetyka.htm (dla nowych źródeł energii),
eco_cars_pl.htm (dla zanieczyszczeń powietrza),
itd., itp.
8.
Milcząca aprobata dla morderczych i niemoralnych
działań antyludzkich sekretywnego przemysłu
jądrowego który w swoim "pokojowym wykorzystaniu
energii atomowej" jest prawdopodobnie największym
zabójcą ludzi (w tym mieszkańców własnych krajów).
Po więcej informacji na temat sposobów na jakie
"pokojowe użycie energii atomowej" cichcem zabija
ludzi (w tym także mieszkańców własnych krajów)
patrz punkty #F1 do #F2 na niniejszej stronie, a także
patrz punkty #M1 do #M1.3 na stronie o nazwie
telekinetyka.htm,
punkty #C7 i #I1 na stronie o nazwie
seismograph_pl.htm,
czy punkt #F3 strony o nazwie
god_istnieje.htm.
(Proszę także odnotować losy jakie są serwowane pasywnym
narodom które udzielają "cichego poparcia" dla niemoralnych
działań - opisane w punktach #B1 i #B4 strony o nazwie
parasitism_pl.htm
oraz #C7 strony o nazwie
seismograph_pl.htm.)
9.
Umacnianie przez naukowców kultury bezkarnego kłamania
i zwodzenia ludzi. Jeśli inżynier zbuduje most lub budynek
który się zawali i kogoś zabije, wówczas zwykle trafia
za to do więzienia. Jeśli lekarz uśmierci kogoś swymi
lekarstwami lub błędną diagnozą, wówczas co najmniej
unieważniony zostaje jego dyplom. Jednak jeśli jakiś
naukowiec upowszechnia kłamstwa pod podszywką
naukowych badań, wówczas NIE ponosi za to żadnej
odpowiedzialności. Faktycznie też nikt zapewne NIE
słyszał aby jakiś naukowiec musiał ponosić
konsekwencje wprowadzania ludzi w błąd.
Tymczasem taka sytuacja daje zły przykład
innym ludziom, bowiem upowszechnia i ugruntowuje
ona kulturę bezkarnego kłamania. Faktycznie byłoby
to z korzyścią dla moralności i dla prawdy gdyby także
naukowcy byli rozliczani za moralne następstwa
i za prawdę tego co publicznie twierdzą. Problem
ogromnej istotności upowszechniania prawdy, nawet
tej najbardziej nielubianej i prześladowanej (wszakże
"bez poznania prawdy NIE ma postępu"), oraz problem
odpowiedzialności naukowców za głoszenie prawdy,
omawiany jest aż na całym szeregu totaliztycznych
stron. Po ich przykłady patrz punkt #F1 strony o nazwie
totalizm_pl.htm,
punkt #K1 strony o nazwie
morals_pl.htm,
czy punkt #E1 strony o nazwie
will_pl.htm.
Zdjęcia i opisy owego samotnego baobabu z malezyjskiej
wyspy Penang, który to baobab ilustratywnie dokumentuje
ignorancję dzisiejszej oficjalnej nauki w nawet
tak elementarnych sprawach jak zapylanie
i rozmnażanie się doskonale wszystkim
znanych drzew, zaprezentowane są także
w punkcie #F4.4 strony o nazwie
stawczyk.htm.
(a)
(b)
Fot. #C1ab: Niewyjaśniona zagadka
naukowa oraz symbol jak w wielu sprawach
natura szydzi z pustoty i arogancji dzisiejszych
naukowców - czyli samotny "baobab" z malezyjskiej
wyspy Penang. Jest on "żyjącym dowodem" iż
dotychczasowa "ateistyczna nauka ortodoksyjna"
upowszechnia wiele bzdur na znaczną liczbę badanych
przez siebie tematów. Chodzi bowiem o to, że powyższy
baobab spełnia wszystkie wymogi które według "ateistycznej
nauki ortodoksyjnej" muszą być spełnione aby baobab
produkował owoce i się rozmnażał. Jednak na przekór
tego, ten baobab ani NIE produkuje owoców, ani się
NIE rozmnaża (chociaż kwitnie niemal bez przerwy).
To zaś oznacza, że baobaby ciągle kryją w sobie
wiele tajemnic i nadprzyrodzonych cech, których
faktyczne wyjaśnienie musi odczekać aż do czasu
gdy ludzkość najpierw oficjalnie powoła nową "naukę
totaliztyczną" (tj. naukę która NIE boi się wyjaśniania
tajemnic) - tak jak opisuje to punkt #C1 na stonie o nazwie
telekinetyka.htm.
(Kliknij na wybrane zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Fot. #C1a (lewa):
Zdjęcie całego drzewa owego baobabu. Odnotuj
tablicę pamiątkową widoczną jak wystaje ponad
ogradzającym go płotem po lewej stronie zdjęcia.
W lipcu 2011 roku tablica ta stwierdzała, cytuję:
"To drzewo, rodzime dla Abisynii, było zasadzone
w 1871 roku przez Kapitana Speedy, żołnierza
szczęścia. Baobaby są nisko rozrastającymi się
drzewami, o białych dzwonkowatych kwiatach.
Owoce owłosione, kartoflowate na około 30 cm.
Może żyć do 2000 lat. Pnie w kształcie butelki
stają się puste jak drzewo się starzeje, niektóre
mogą gromadzić nawet 5000 litrów wody. Rodzimi
mieszkańcy Afryki używali je jako komory składowe.
Wielu wodzów afrykańskich było pochowanych
w dziuplach takich drzew. Drzewa baobabu są
bogate w pulpę nadającą się do użycia w przemyśle
papierniczym. "
(W oryginale angielskojęzycznym: "This tree,
a native of Abyssinia, was planted in 1871 by
Captain Speedy, a soldier of fortune. Baobabs
are low spreading trees, flowers pendulous and
white. Fruits hairy, oblong of about 30 cm. It can
live up to 2,000 years. The fat bottle-shaped trunks
become hollow as the trees age, some can hold
as much as 5,000 litres of water. The natives of
Africa used them as storage chambers. Many
African chiefs were burried in the hollowed trunks
of such trees. Baobab trees are rich in pulp
suitable for use in paper industry.") Odnotuj,
że jak zwykle ma to miejsce w przypadku oficjalnej
informacji, w lipcu 2011 roku tablica ta stwierdzała
to co oczywiste i niemal wszystkim znane, zaś
przemilczała to co w owym baobabie jest najważniejsze.
Fot. #C1b (prawa):
Kwiat (długi na około 20 cm) sfotografowany w dniu
27 lipca 2011 roku na opisywanym tu baobabie
z malazyjskiej wyspy Penang. Obecność owego
kwiatu udowadnia, że gdyby baobaby faktycznie
zapylane były nocami przez "owocowe nietoperze" -
tak jak to naiwnie twierdzi dotychczasowa
"ateistyczna nauka ortodoksyjna", wówczas
ów samotny baobab z wyspy Penang miałby
owoce i już od dawna NIE istniałby bez swoich
potomków w Malezji. Niestety,
jak zwykle, naukowcy ordoksyjni "plecą bzdury"
na ten temat i jak zwykle trzeba zapewne będzie
dopiero racjonalnych badań dokonanych przez
nową "naukę totaliztyczną" aby wyjaśnić jak
naprawdę baobaby się rozmnażają.
Część #D:
Skażenie żywności środkami owadobójczymi:
#D1.
Niemoralne spryskiwanie "żywności na sprzedaż" nadmiarem środków owadobójczych:
Większość producentów żywności "na sprzedaż"
typowo NIE zważa na wszelkie znaki ostrzegawcze,
że środki owadobójcze idukują raka i wiele innych
chorób u osób zjadających ową żywność. Obficie
spryskuje więc tymi środkami całą żywność którą
produkują - wszakże NIE ma ona być "dla siebie".
Z kolei fabryki które zarabiają krocie na sprzedaży
owych środków owadobójczych wywierają silny
nacisk na polityków aby ci utrudniali jak mogą
i opóźniali wprowadzanie w życie praw jakie
ograniczają użycie tych morderczych chemikalii.
Część #E:
Niebezpieczne chemikalia zanieczyszczające naszą żywność:
#E1.
Rodzaje chemikaliów (odmiennych od środków owadobójczych) jakie też zanieczyszczają naszą żywność:
Środki owadobójcze opisywane już w punkcie
#D1 powyżej wcale NIE są jedynymi niebezpiecznymi
chemikaliami zanieczyszczającymi naszą żywność.
Do innych niebezpiecznych chemikaliów, najczęściej
obecnych w naszej żywności, należą między innymi:
(1) niektóre składniki i zanieczyszczenia z nawozów sztucznych,
(2) środki konserwujące żywność (np. aby utrzymywać
świeżość ryb przez długie okresy czasu, w niektórych
krajach do ryb tych wstrzykiwana jest "formalina" - tj. ten
sam niebezpieczny środek chemiczny w którym konserwuje
się próbki umarłych organizmów żywych),
(3) sztuczne kolory,
(4) sztuczny dosładzacze,
(5) usprawniacze smaku,
(6) chemikalie jakie "wyciekają" z opakowań żywności,
(7) składniki past do zębów jakich pozostałości
powtarzalnie połykamy po każdym myciu zębów
a jakie mają tendencję aby zamulać nasze nerki,
oraz wiele więcej chemikalii których kumulacyjny
efekt powoduje najróżniejsze choroby i stopniowo
zabija nasze istotne organy.
Zgodnie z
filozofią totalizmu
w naszym świecie fizycznym nic NIE posiada
wyłącznie dobrego, lub wyłącznie złego, wpływu
czy następstwa. Wszakże wszystko co nas
otacza powoduje zarówno dobre jak i złe następstwa.
Dlatego sztuka zdrowego jedzenia i życia polega
na takim postępowaniu, jakie korzysta z owych
dobrych następstw, jednak jakie unika złych
następstw. Kluczem zaś do owego zdrowego
żywienia się jest zjadanie głównie tego co
naturalne, świeże i pozbawione sztucznych
dodatków, a także nieustanne zmienianie tego
co się zjada (tj. unikanie monotonnego zjadania
tych samych składników i chemikalii przez
długie okresy czasu). Oczywiście, wielu
niedoedukowanych ludzi (w tym wielu polityków)
wcale NIE jest świadomych powyższej prawdy
(i zasady działania Boga), której nieubłagane
działanie w rzeczywistym życiu udowodniła nam dopiero
filozofia totalizmu.
Dlatego co jakiś czas politycy zwodniczo zaagitowani
przez dotychczasową "ateistyczną naukę
ortodoksyjną" (tj. zaagitowani przez ową
starą "monopolistyczną" i "ateistyczną" naukę
która opisywana jest szerzej w punkcie #A2.6 strony
totalizm_pl.htm
oraz w punkcie #C1 strony o nazwie
telekinetyka.htm)
uchwalają niemoralne "prawa" i "nakazy"
aby powprowadzać na stałe do żywności
coraz to nowy długoterminowo wyniszczający
składnik. I tak, najczęściej takie składniki
dodawane są do wody pitnej. Jednym zaś
z najpowszechniej znanym z takich składników,
siłą dodawanych do naszej wody pitnej, jest
"fluor" dodawany jakoby aby poprawić higienę
dentystyczną ludności - po więcej szczegółów
patrz np.artykuł o tytule "Fluridation set to
continue" (tj. "Flurowanie zatwierdzone do
kontynuowania") ze strny A3 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post
(wydanie z czwartku (Thursday), Octber 13,
2011), czy artykuł o tytule "Fluoride inquiry
part of labour's health plans" (tj. "Śledztwo w
sprawie fluorytu jako część planów zdrowotnych
partii robotniczej") ze strony A6 gazety
The New Zealand Herald
(wydanie z czwartku (Thursday), November
10, 2011). Relatywnie często do wody dodawana
jest też "jodyna". Natomiast w Polsce w czasach
rozruchów solidarnościowych powszechnie
krążyły opinie że rząd dodaje do wody "brom"
aby spowodować "uspokojenie" wzburzonej
ludności. Innym "celem ataku" tego typu "praw"
i "nakazów" rządowych jest chleb. Przykładowo,
"witaminy" są jednym ze składników najczęściej
dodawanych "na siłę" do wszystkich odmian
chleba wypiekanych w niektórych krajach - np.
patrz artykuł "Review too late to stop forced use
of folic acid" (tj. "Przegląd zbyt późny aby
powstrzymać wymuszone użycie witaminy
C") ze strony A2 gazety
The New Zealand Herald
(wydanie z poniedziałku (Monday), July 13,
2009), czy artykuł "Experts play down bread
concern" (tj. "Eksperci rozwiewają obawy
w sprawie chleba") ze strony A3 gazety
The New Zealand Herald
(wydanie z wtorku (Tuesday), July 14, 2009) -
oba które to artykuły dyskutują sprawę nakazu
rządu Nowej Zelandii aby obowiązkowo fortyfikować
wszystkie rodzaje chleba wypiekanego w Nowej
Zelandii poprzez wymuszone dodawanie do chleba
kwasu foliowego - witaminy C).
Argumentem używanym przy wprowadzaniu
praw jakie wymuszają na ludziach długoterminowe
połykanie tych składników jest że pomagają one
na niektóre dolegliwości lub choroby. Jednak
ci co wydają prawa na ten temat zupełnie NIE
mają pojęcia jakie są faktyczne następstwa
długoterminowego (kumulacyjnego) konsumowania
tych składników! Tymczasem jestem gotów się
założyć, że tak samo jak długoterminowe połykanie
np. pozostałości pasty po umyciu zębów potrafi
zaczopować nerki u niektórych ludzi, zaś np.
długoterminowe palenie papierosów często
kończy się rakiem płuc, również
długoterminowe wymuszanie przez polityków
połykania tych składników siłą dodawanych
do tego czym zapełniamy swój organizm,
pewnego dnia też okaże się być powodem
wielu zgonów i chorób. Zresztą już obecnie
na świecie rośnie liczba oponentów którzy
usiłują wstrzymać dalsze wymuszanie zjadania
takich politycznie nam nakazywanych składników.
Część #F:
Jak niemoralni decydenci zwolna zabijają nas radioaktywnością
niechlujnie i nieodpowiedzialnie podrzucaną do naszej żywności:
#F1.
Źródła morderczej radioaktywności stopniowo gromadzącej się w żywności i w naszych ciałach:
Motto:
"Tam gdzie utrzymuje się sekrety i tajemnice, istnieją również jakieś niemoralne
świństwa popełniane przeciwko ludziom, które zaindukowały potrzebę owej sekretności."
We wtorek dnia 13 września 2011 roku
zaszokowany świat nagle dowiedział się
o "francuskim sposobie" pozbywania się
radioaktywnych odpadów z elektrowni
atomowych. Mianowicie, okazało się że
Francja cichcem spala swoje radioaktywne
odpady w potężnych piecach podobnych
do krematoriów z Hitlerowskich Obozów
Koncentracyjnych. To zas oznacza że dym
unoszący owe radioaktywne produkty, po
ulotnieniu się w powietrze, z czasem opada
na łąki, pola, ogrody i lasy nie tylko samej
Francji, ale także wszystkich pobliskich
krajów europejskich, np. sąsiednich
Niemiec, Szwajcarii, Włoch, Hiszpanii,
Portugalii, Irlandii, Anglii, Belgii, oraz
wielu dalszych, w tym zapewne również
i Polski. (Jak to bowiem ładnie wyraża
stare polskie powiedzenie, "w przyrodzie
nic NIE ginie, a jedynie zmienia
swoich właścicieli".) Ponieważ
zaś takich odpadów nuklearnych jest
we Francji ogromnie dużo (wszakże
około 70% energii generowanej we Francji
pochodzi z elektrowni atomowych), NIE
powinno to nikogo dziwić że po opadnięciu
na łąki, pola, ogrody i lasy Europy,
radioaktywność ta stopniowo trafia
do żywności. W rezultacie nieustannie
rosnąca jej proporcja jest już spożywana przez
ludzi wraz z żywnością którą ów francuski dym
przyprósza, lub z mięsem i mlekiem zwierząt
jakie go zjadają po opadnięciu na ziemię. Nic
dziwnego że potem w owych krajach pojawiają
się nieznane wcześniej, mordercze szczepy
nowych bakterii i wirusów w rodzaju owej zabójczej
"E.coli" która pustoszyła Niemcy w maju 2011 roku, a
która opisywana jest w (xv) z punktu #B1 strony o nazwie
plague_pl.htm,
albo owe dziwne przypadki "obłędu krów" ("mad
cow disease") który zaczął być transmitowalny na ludzi.
Oczywiście, ów zwyczaj "puszczania z dymem"
odpadów radioaktywnych był utrzymywany we
Francji w głębokiej tajemnicy i zapewne świat
nigdy by o nim się NIE dowiedział, gdyby NIE
"wypadek" w jednym z takich francuskich pieców
do spalania radioaktywnych odpadów jaki miał
miejsce właśnie w ów wtorek dnia 13 września
2011 roku. (Wypadek ten odebrał życie jednej
osobie i znacząco poturbował cztery następne.)
Dopiero dzięki owemu "wypadkowi", zaskoczony
świat dowiedział się tamtego dnia z dzienników
telewizyjnych że takie spalanie radioaktywnych
odpadów ma miejsce we Francji. Spalanie to
zostało potem opisane w niektórych artykułach
gazetowych jakie później się ukazały (aczkolwiek
opisano je ostrożnie, lakonicznie i dyplomatycznie -
wszakże Francja jest już znana w świecie z aktów
takich jak "zbombardowanie statku o nazwie
Rainbow Warrior" - tj. "Rainbow Warrior bombing") -
np. patrz artykuł [1#F1] o tytule "French
play down blast at nuclear waste plant" (tj. "Francuzi
usiłują zbagatelizować wybuch w zakładzie spalania
nuklearnych odpadów"), ze strony A14 gazety
The New Zealand Herald,
wydanie ze środy (Wednesday), September 14,
2011.
Ów wypadek we francuskiej spalarni radioaktywnych
odpadów nagle wyjaśnił zagadkę która od dawna
zastanawiała ludzi obserwujących sytuację z
radioaktywnością. Chodzi bowiem o to, że
w ostatnich czasach odnotowuje się w Europie
nieustanne powiększanie się poziomu radioaktywności
w glebie, roślinach i zwierzętach, jednak aż do owego
francuskiego wypadku NIE było wiadomo skąd owe
dodatkowe opady radioaktywne się tam brały. Wszakże
przed owym francuskim wypadkiem jedynym powszechnie
znanym źródłem europejskiej radioaktywności była
katastrofa w Czernobylu. Z uwagi zaś na odległość
czasową eksplozji w Czernobylu z 1986 roku, z upływem
czasu radioaktywność powodowana Czernobylem
powinna się zmniejszać, a nie zwiększać. Tymczasem w
Europie dzieje się dokładnie odwrotnie - co podkreślają
przykładowo fakty opisywane w artykule [2#F1]
o tytule "Radioactive boars on the rise in Germany"
(tj. "w Niemczech przybywa radioaktywnych
dzikich świń"), ze strony 14 malezyjskiej gazety
The Malay Mail,
wydanie z piatku (Friday), 20 August 2010. Ów
artykuł [2#F1] informuje, że rosnąca liczba dzikich
świń z niemieckich lasów wykazuje już aż tak wysoką
radioaktywność, że ich mięso stało się niebezpieczne
dla spożycia. Przykładowo podaje on że tylko w 2009
roku rząd Niemiec zmuszony był wypłacić 425 000
Euro jako odszkodowania za mięso które musiało być
zniszczone z powodu zbyt dużego promieniowania.
Tymczasem dla porównania, tylko 10 lat wcześniej,
chociaż w 13 lat już po ekslozji w Czernobylu, tj. w
1999 roku, wysokość wypłaconego tam tego samego
odszkodowania wynosiła 25 000 Euro - co pozwala
zgrubie szacować że w przeciągu owych 10 lat
poziom radioaktywności w lasach Niemiec wzrósł
około 17 krotnie. (Prawdopodobnie lasy Niemiec
leżą wprost na drodze wiatrów jakie wieją od Francji.)
Swoją drogą ciekawe czy inne niż Niemcy kraje,
np. Polska, czy sama Francja, też badają swoje mięso
na poziom promieniowania i radioaktywności, czy też
bezkrytycznie sprzedają je swoim mieszkańcom do
spożycia wraz z zawartą w nim radioaktywnością.
Oczywiście, niektóre sekretywne i niemoralne
instytucje (i ludzie) obsługujące elektrownie atomowe,
zapewnie cichcem zatruwaja radioaktywnie
naszą żywność, wodę, glebę i powietrze aż
na cały szereg najróżniejszych sposobów,
o których narazie jeszcze NIE wiemy bowiem
NIE wyszły one dotąd na jaw dzięki jakimś "wypadkom".
Nie na darmo praktycznie wszystkie instytucje
związane jakoś z energią atomową są najbardziej
sekretywnymi instytucjami na Ziemi - jako przykład
patrz artykuł [2#M1] z punktu #M1 strony o nazwie
telekinetyka.htm.
Owo więc francuskie "puszczanie chyłkiem z dymem"
radioaktywnych odpadów jest zapewne tylko jednym
z licznych sposobów na jakie elektrownie i reaktory
atomowe mogą chyłkiem zatruwać radioaktywnie naszą
żywność (i na jakie prawdopodobnie cichcem ją zatruwają -
NIE bez powodu wszakże brak u nich przeźroczystości
i niemal wszystko o sobie utrzymują one w tajemnicy).
Inne sposoby mogą obejmować np. skażanie
chyłkiem naszego środowiska za pośrednictwem
wody używanej do chłodzenia reaktorów, skażanie
z pomocą niemal niewidocznych oparów cichcem
upuszczanych z reaktorów atomowych, skażanie poprzez
odpady promieniotwórcze sekretnie wrzucane do morza
przez niektóre kraje, itd., itp. Musimy bowiem pamiętać,
że dla radioaktywności też obowiązuje "prawo
bilansu" - czyli "radioaktywność wytworzona równa
się radioaktywności lądującej gdzieś w naszym
naturalnym środowisku". A trzeba pamiętać
że elektrownie i reaktory atomowe produkują całą
masę radioaktywnych odpadów, których potem
sekretywne instytucje obsługujące te elektrownie
i reaktory muszą jakoś pozbyć się cichcem i po
kryjomu.
Aby zaniknąć, radioaktywność potrzebuje setki,
a czasami nawet tysiące, lat. Stąd już wystarczająco
niebezpieczna dla ludzkości stała się owa
radioaktywność pozostała z dawnych próbnych
eksplozji broni jądrowej. (Notabene, ulubionym
miejscem owych próbnych eksplozji nukleranych
były niewielkie wysepki Pacyfiku zlokalizowane
niedaleko od Nowej Zelandii, np. francuska Nowa
Kaledonia - co właśnie zaindukowało w Nowozelandczykach
głęboką niechęć do atomistyki i jej propagatorów oraz
dzisiejszy twardy status Nowej Zelandii jako "strefy
wolnej od atomistyki" - "nuclear-free zone".) Niestety,
w jakimś samobójczym zapędzie, ludzkość jako całość NIE poprzestała
na skutkach tamtej morderczej broni jądrowej, a ciągle
cichcem eskaluje skażenie radioaktywne naszej
planety poprzez popieranie tzw. "pokojowego użycia
energii atomowej" oraz niemoralnych i brudnych
działań najróżniejszych sekretywnych instytucji
które produkują ową energię jądrową. W rezultacie,
do największych źródeł radioaktywności ciągle
gromadzącej się w naszej żywności, wodzie
i powietrzu (a w ostatecznym rozrachunku -
w naszych ciałach) należą obecnie "pokojowe"
reaktory i elektrownie jądrowe. Reaktory te
i elektrownie produkują bowiem całą masę
radioaktywnych odpadów, które w ostatecznym
rozrachunku zawsze lądują w naturze - zaś potem
w naszych ciałach. Na dodatek, niemoralne,
lekkomyślne, niebezpieczne i nieodpowiedzialne
eksploatowanie owych reaktorów i elektrowni,
relatywnie często prowadzi do niekontrolowalnych
eksplozji, takich jak uprzednio był Czernobyl
na Ukrainie z 1986 roku, zaś niedawno była
czterokrotnie większa od Czernobyla eksplozja
jądrowa z Fukushima w Japonii z 2011 roku.
Więcej informacji na temat tamtych eksplozji
jądrowych, oraz nasilającego się skażenia
naszego środowiska m.in. ich radioaktywnymi
produktami, zawarłem w punktach #M1 do
#M1.3 strony o nazwie
telekinetyka.htm,
w punktach #C7 i #I1 strony o nazwie
seismograph_pl.htm,
czy w punkcie #F3 strony o nazwie
god_istnieje.htm.
Radioaktywność jest bezlitosnym zabójcą, zaś
czyjś aktywny, lub pasywny, wkład do jej
rozprzestrzeniania po Ziemi (a stąd czyjś
niebezpośredni udział w zabijaniu nią ludzi)
jest jednym z najbardziej niemoralnych postępowań
ludzkich jakie może być klasyfikowane do tej
samej karalnej przez
Boga
kategorii co np. zarabianie na produkcji
papierosów czy na upowszechnianiu narkotyków.
W świetle więc owej nieustannie rosnącej ilości
radioaktywności jaką ostatnio spożywamy, NIE
powinna już nikogo dziwić eskalacja liczby
zachorowań na najróżniejsze choroby pochodne
od radioaktywności, np. na raka. Najwyższy
więc czas aby każdy z nas zaczął rozumieć,
że radioaktywność w naszej żywności jest mordercza,
zaś ci co padają jej ofiarą NIE mogą liczyć
na normalną długość życia. Najwyższy też
czas aby każdy zrozumiał że jedyne
naprawdę bezpieczne elektrownie
i reaktory atomowe to te które nigdy NIE
zostały zbudowane lub które nigdy NIE
zostały uruchomione. Warto też
pamiętać o zasadzie postępowania Boga
opisanej w punktach #B4 i #B1 strony o nazwie
parasitism_pl.htm -
a stwierdzającej że każda
osoba która wykazuje pasywność wobec
niemoralności jaka dzieje się za jej wiedzą,
jest karana przez Boga równie surowo jakby
była wspólnikiem w popełnianiu tej
niemoralności. Wszakże zasada ta
powoduje że osoby które wiedzą o niemoralnym
rozprzestrzenianiu radioaktywności po Ziemi,
jednak nic NIE czynią aby aktywnie owo
rozprzestrzenianie spróbować zatrzymać,
będą potem tak potraktowani przez Boga
jakby byli wspólnikami tego rozprzestrzeniania -
np. umrą w młodym wieku na jakąś chorobę
zaindukowaną radioaktywnością, lub otrzymają
potomka zdeformowanego (czy poszkodowanego
jakoś inaczej) właśnie ową radioaktywnością.
#F2.
Jak radioaktywność z naszej żywności, wody i powietrza cichcem nas zabija indukowaniem chorób:
Motto:
"Popieranie lub bierność webec 'atomowej energii' zamieniającej naszą planetę w radioaktywne śmietnisko,
faktycznie jest przyspieszaniem własnej śmierci oraz zsyłaniem wrodzonych defektów na swych potomków."
Jeśli przeanalizować jak dzisiejsza "oficjalna
medycyna ortodoksyjna" opisuje przyczyny
czyjejś śmierci, wówczas się okazuje że podaje
ona tylko "przyczynę wynikową" (przykładowo
że ktoś umarł na raka, astmę, wysiadkę nerek,
itp.). Jednak niemal nigdy owa oficjalna medycyna
NIE docieka i NIE podaje do wiadomości
publicznej skąd wzięła się owa "przyczyna
wynikowa" czyjejś śmierci - czyli NIE docieka
ona "przyczyny pierwotnej". Innymi słowy, niemal
nigdy NIE docieka i ujawnia publicznie, czy
rak na którego ktoś umarł wynika z faktu iż
napołykał on zbyt wiele żywności skażonej
pierwiastkami radioaktywnymi, czy astma jaka
kogoś wykończyła wynika z faktu że w powietrzu
unosi się zbyt wiele śmiercionośnych izotopów
i zanieczyszczeń, czy wysiadka czyichś nerek
wynika że faszerował on swoje ciało pestycydami
lub jakimiś niebezpiecznymi izotopami i chemikaliami
zawartymi w żywności którą zjadał i wodzie którą
wypijał, itd., itp. W rezultacie najróżniejsi ślepi na
prawdę "ateistyczni naukowcy ortodoksyjni" mogą arogancko
kłamać nam w oczy stwierdzeniami w rodzaju że np.
w wyniku eksplozji w Czernobylu jakoby zmarło tylko
60 osób - po szczegóły patrz 3 w punkcie #F3 ze strony o nazwie
god_istnieje.htm.
Tymczasem istnieją najróżniejsze przesłanki aby posądzać,
że gdyby takie badania "przyczyn pierwotnych" śmierci
poszczególnych ludzi były jednak prowadzone na
Ziemi, wówczas nagle ludzkość doznałaby szoku.
Wszakże wówczas prawdopodobnie
największym zabójcą ludzi mogłoby okazać się
tzw. "pokojowe wykorzystanie energii atomowej",
a ściślej radioaktywność którą ludzie zjadają, wypijają
i wdychają, ponieważ na najróżniejsze sposoby
przedostaje się ona z elektrowni i reaktorów jądrowych
do naszej żywności, wody i powietrza. Wszakże
radioaktywność jest już nam znana jako bezpardonowa
przyczyna niektórych morderczych chorób, np. raka,
jakie wykańczają znaczącą proporcję ludzi. Wiemy
też że powoduje ona najróżniejsze mutacje, zwyrodnienia
i uszkodzenia genetyczne u ludzi - które także w
ostatecznym rozrachunku prowadzą do śmierci
swych ofiar. Radioaktywność jest też przyczyną
mutacji najróżniejszych alg, organizmów i żyjątek
które zatruwają i czynią niezdrową naszą żywność,
oraz utrudniają nam życie. (Ciekawe czy np. owa
epidemia kleszczy, która po około 2004 roku zaczęła
prześladować polskie lasy, NIE spodowana została
właśnie radioaktywnością przywianą z Francji aż
do polskich lasów? Podobnie czy owa epidemia
trujących ślimaków na plażach Nowej Zelandii -
opisana w punkcie #K1.6 strony o nazwie
newzealand_pl.htm,
też NIE została spowodowana radioaktywnością?)
Radioaktywność jest także powodem
masowego mutowania się najróżniejszych morderczych
wirusów i bakterii które potem stają się źródłem coraz
niebezpieczniejszych i nieznanych wcześniej chorób
na jakie umierają ludzie i zwierzęta. A tylko z punktu
#B1 strony o nazwie
plague_pl.htm
już wynika, że liczba takich nieznanych wcześniej zabójczych
chorób ostatnio raptownie rośnie. Powinniśmy też mieć
na uwadze, że radioaktywność może również wprowadzać
zakłócenia do prawidłowego funkcjonowania ludzkiego "programu
życia i losu" opisywanego m.in. na stronie internetowej o nazwie
immortality_pl.htm.
Z kolei zakłocenia w działaniu owego programu mogą
powodować niekontrolowane przerzucanie niektórych
ludzi do zupełnie odmiennych czasów. Jeśli takie
przerzucenie nastąpi do czasów w których owi
ludzie są ciągle żywi, wówczas mogą się oni nagle
znaleźć w miejscach i czasach których sami NIE
pamiętają ani w których nikt ich nie pamięta - tak
jak to mogło zajść z owym angielskim nastolatkiem
który w dniu 6 września 2011 roku tajemniczo
pojawił się w Berlinie po dwutygodniowym marszu
na północ przez bezludne lasy (po więcej szczegółów
na temat tego tajemniczego chłopca patrz artykuł
[1#F2] o tytule "Mystery boy emerges
after years in woods", tj. "nieznany chłopiec wyłania
się z lasów po latach", ze strony A12 gazety
The New Zealand Herald,
wydanie z poniedziałku (Monday), September
19, 2011). Jeśli natomiast takie przerzucenie nastąpi
do czasów leżących już poza przedziałem życia tych
ludzi, wówczas nagle znikają oni bez śladu i nikt
nigdy nic o nich więcej już NIE słyszy.
#F3.
Tylko niemoralni i zupełnie odarci z rozsądku ludzie ciagle NIE widzą, że energia
jądrowa jest nadroższą, najniebezpieczniejszą i najbrudniejszą energią na Ziemi:
Motto:
"Monopol na wiedzę 'ateistycznej nauki ortodoksyjnej' i jej notoryczne unikanie ujawniania
drażliwych prawd, doprowadziły do sytuacji że najpotrzebniejszą inwestycją indywidualnych
ludzi staje się licznik Geigera, zaś najbezpieczniejszym
postępowaniem staje się sprawdzanie na promieniowanie wszystkiego co ludzie wkładają do ust."
Niemal każdy ulega dzisiaj krzykliwej reklamie
i za najpotrzebniejsze urządzenie domowe
uważa "komputer". Tymczasem w dzisiejszych
czasach najbardziej potrzebnym urządzeniem
okazuje się "licznik Geigera" do mierzenia
poziomu szkodliwej radioaktywności. Wszakże
dla powodów opisanych w punkcie #C2 tej strony,
ci którzy są opłacani za pilnowanie rozprzestrzeniania
się radioaktywności na Ziemi, czyli tzw. "ateistyczni
naukowcy ortodoksyjni", panicznie się boją ujawnić
nam prawdę na temat faktycznego poziomu
radioaktywności. Tymczasem doświadczenia
tych ludzi, którzy już pozakupywali sobie
liczniki Geigera, np. mieszkańców dzisiejszej
Japonii, nagle ujawniają nam zdumiewające fakty.
Przykładowo okazuje się że radioaktywność jest
już obecna w mleku matek - tak jak opisuje to artykuł
[7#M1.1] z punktu #M1.1 na stronie o nazwie
telekinetyka.htm.
Albo też okazuje się że w sklepach sprzedawana
jest wołowina w której zawartość radioaktywnego
cezu aż 6.5 razy przekracza legalnie dozwolony
poziom (który prawdopodobnie i tak jest już zawyżony
i niezdrowy - tyle że nikt NIE ma odwagi tego
zweryfikować) - po szczegóły patrz artykuł [8#M1.1]
z punktu #M1.1 na w/w stronie o nazwie
telekinetyka.htm.
Nie zapominajmy też tutaj o fakcie opisywanym
oficjalnie w artykule [2#F1] z punktu #F1 tej strony,
mianowicie że mięso sporej proporcji dzikich
świń z Niemiec jest już aż tak nafaszerowane
radioaktywnością, że zupełnie NIE nadaje się
do spożycia i musi być niszczone. Gdyby więc
liczniki Geigera
stały się dzisiaj równie powszechne jak komputery,
wówczas nagle byśmy się dowiedzieli prawd
"jeżących włosy na naszych głowach".
Wysoko płatni eksperci od "atomowej energii"
wmawiają społeczeństwu, że energia jądrowa ma
wiele zalet - np. jest "tania". Nie wliczają oni jednak
do "kosztów" tej energii ceny (ani kosztów corocznego "wynajęcia")
tych ogromnych już połaci wysoko cenionej ziemi,
którą owa energia już zamieniła w "radioaktywne
nieużytki" i wycofała z ludzkiego wykorzystania
na najbliższe kilkaset, a może nawet kilka tysiący,
lat. Nie wliczają oni też wartości tych ludzi którym
energia atomowa odebrała życie ani kosztów
leczenia tych deformacji i chorób ludzkich jakie
energia ta wywołała radioaktywnością. Wmawiają
oni także ludziom, że "energia atomowa" jest
"bezpieczna". Nie biorą jednak pod uwagę owej
eskalacji przyspieszania ludzkich zgonów, ani
tych chorób i defektów urodzeniowych, które
spowodowane zostały radioaktywnymi odpadami
pozostałymi właśnie po owej jakoby "bezpiecznej"
energii atomowej.
Eksperci od energii jądrowej opisują nam "idealną"
sytuację, jaka zaistniałaby tylko w świecie absolutnie
doskonałych ludzi - tj. ludzi którzy NIE postepują
niemoralnie ani NIE popełniają błędów i pomyłek.
Tymczasem faktycznie żyjemy w wysoce niedoskonałym
i niemoralnym świecie. Jeśli więc tylko w owym niedoskonałym
świecie coś jest okrywane sekretami i chronione
tajemnicą, tak że nikt postronny NIE patrzy takim
ludziom na ręce, wówczas niektórzy ich decydenci
zaczynają działać tam niemoralnie, np. "puszczają
z dymem radioaktywne odpady" - tak aby zatruwały
i uśmiercały one wszystkich naokoło. Ponadto wielu
ludzi wykazuje niedbałość, niechlujstwo, oraz brak
odpowiedzialności w sprawach bezpieczeństwa.
W rezultacie odpady radioaktywne, oraz produkty
atomowych wypadków wymykające się przez
niedbałość, lub rozproszone w rezultacie
wypadków, zwolna zamieniają naszą planetę
w radioaktywne śmietnisko. Stąd jedynym
sposobem aby zatrzymać ów proces skrytego
podtruwania radioaktywnością siebie i swoich
bliźnich, jest podjęcie zdecydowanych działań
aby całkowicie zablokować dalsze użycie energii
atomowej na Ziemi. Wszakże energia atomowa
wcale NIE jest jedynym źródłem energii zdolnym
zastąpić dotychczasowe spalanie węgla i ropy
naftowej.
#F4.
Gdyby niektórzy politycy i decydenci zachowywali się nieco moralniej,
nasza planeta NIE musiałaby być zamieniana w radioaktywny śmietnik:
W tym miejscu warto dodać, że użycie
energii atomowej, a stąd i źródła radioaktywności,
mogą być całkowicie wyeliminowane na Ziemi.
Filozofia totalizmu
wyjaśnia nam nawet dokładnie jak tego
eliminowania można dokonać (a ściślej
podaje nam receptury na tzw.
darmową energię -
której źródła są w stanie zastąpić w przyszłości
wysoce niszczycielską energię jądrową). Niestety,
wielu niemoralnych polityków oraz zasiedziałych
w swoich "wieżach z kości słoniowej" ateistycznych
naukowców ortodoksyjnych upiera się przy
eskalowaniu owych źródeł radioaktywności
w celu zaspokajania najróżniejszych swoich
ambicji osobistych. Jednocześnie "ateistyczna
nauka ortodoksyjna" - ciągle dzierżąca "monopol
na wiedzę", uparcie odmawia podjęcia badań
nad całkowicie nowatorskimi eco-źródłami
"bezzanieczyszczeniowej" energii - w rodzaju
owych sugerowanych przez totalizm
generatorów darmowej energii.
Cały punkt #I1 z odrębnej strony o nazwie
seismograph_pl.htm
poświęcony jest nawet omówieniu najbardziej
rażących przykładów takiego wręcz już chorobliwego
odmawiania podjęcia badań nad alternatywnymi
źródłami energii przez decydentów reprezentującymi
dotychczasową "ateistyczną naukę ortodoksyjną".
Część #G:
Inżynieria genetyczna:
#G1.
Problemy z inżynierią genetyczną:
Jak to już podkreślałem w punkcie #E2
powyżej, zgodnie z filozofią totalizmu w
świecie fizycznym praktycznie nic NIE
posiada wyłącznie dobrego lub wyłącznie
złego następstwa. Przykładowo, dobrym
następstwem solenia potraw zwykłą solą
kuchenną jest że poprawia to smak potraw.
Natomiast złym następstwem jest że sól
powoduje też nadciśnienie, zwiększa
otyłość, uszkadza niektóre nasze organy
wewnętrzne, itp. Dlatego zadaniem
przezornych ludzi jest chronienie siebie
przed wszystkim co "nowe" aż do czasu
gdy "złe" tego następstwa staną się znane,
zrozumiałe i znajdą się pod kontrolą - a
stąd ludzie będą mogli ich unikać lub im
zaradzać (tak jak ja to zalecam np. z odkrytą
przez siebie zasadą tzw. "telekinetyzowania"
materii - po szczegóły patrz strona o nazwie
tfz_pl.htm).
Tymczasem na nasze pola wprowadza
się rośliny i zwierzęta które są produktami
tzw. "inżynierii genetycznej" BEZ odczekania
aż "złe następstwa" owych experymentów
genetycznych zostaną dobrze przez ludzi
poznane. W rezultacie, np.
już w chwili obecnej zapylana przez wiatr
kukurydza, której genetycznie inżynierowana
odmiana zasiana została w Nowej Zelandii,
skażyła tam genetycznie niemal całą kukurydzę
rosnącą w owym kraju. Praktycznie w Nowej
Zelandii NIE istnieje więc już kukurydza która
miałaby wyłącznie naturalne geny (tj. geny
mądrze stworzone i przezornie wytestowane
przez Boga). Podobnie rzecz ma się tam
z łososiami (tj. smacznym gatunkiem ryby
którą tam się hoduje na eksport). Innym
znanym przykładem podobnych problemów
są genetycznie inżynierowane odmiany
ryżu rosnące w Indiach.
Część #H:
Antybiotyki i pobudzacze wzrostu:
#H1.
Problemy z antybiotykami, steroidami, oraz pobudzaczami wzrostu:
Jak wiemy np. niektórzy hodowcy drobiu (np.
kur) bez przerwy karmią swoje kury karmą
do której nieustannie dodają antybiotyki,
steroidy, oraz pobudzacze wzrostu. Taka
karma powoduje bowiem szybszy i większy
wzrost drobiu. Jednak powoduje ona także
pojawianie się "bakterii odpornych na antybiotyki" -
a tym samym nawrót czasów kiedy na niektóre
choroby ludzkość przestała mieć efektywne lekarstwa.
Ponadto u ludzi którzy zjadają mięso lub jajka
z takiego drobiu, owe dodatki do karmy powodują
najróżniejsze niepożądane "skutki uboczne",
np. wzrost piersi u mężczyzn, spadek liczby
spermoidów, trudności z zajściem w ciążę
u kobiet (np. patrz punkt #F5 na stronie
healing_pl.htm),
itd., itp.
Część #I:
Następstwa uprzemysłowienia:
#I1.
Masowe wymarcia:
Uprzemysłowienie zapaskudza naszą żywność.
Przykładowo, przemysłowy połów ryb powoduje
spustoszenie w morzach i oceanach. Jest też
powodem masowego wymierania niektórych ryb -
po więcej szczegółów patrz punkt #C5 na stronie o nazwie
newzealand_pl.htm.
Z kolei np. pola elektromagnetyczne z naszych telefonów
komórkowych rezonują w ciałkach pszczół powodując
ich wymieranie - po więcej szczegółów patrz punkt
#F1 na stronie o nazwie
telepathy_pl.htm
oraz punkt #C5.1 na w/w stronie "newzealand_pl.htm".
Nadmierne spalanie węgla i ropy naftowej powoduje
emisję dwutlenku węgla z jej morderczymi następstwami
dla klimatu i dla żywych stworzeń - np. dla pojawiania
się trującej "algi" w zbyt ciepłych morzach i oceanach
które powodują że spora proporcja ostryg, małży i ślimaków
stała się już trująca dla ludzi - po szczegóły patrz punkt
#K1.6 na stronie o nazwie
newzealand_pl.htm.
#I2.
Problemy z przemysłową (masową) produkcją żywności:
Do problemów tych można przykładowo zaliczyć:
(1) rolniczą monokulturę i jej szatańskie następstwa (np. owady odporne na środki owadobójcze, szarańcza, susze, choroby, plagi, itp.),
(2) znerwicowanie krów, świń, i kur - które z kolei
powoduje zmiany w ich mleku, mięsie i jajkach,
jakie to zmiany wpływają potem negatywnie na
konsumentów,
oraz wiele innych podobnych następstw uprzemysłowienia produkcji żywności.
#I3.
Zastępowanie naturalnych procesów przez chemiczne potraktowanie (przetwarzanie):
Wszystkie naturalne procesy są korzystne
dla zdrowia i życia - np. patrz "fermentacja"
opisywana w punktach #B1.1 i #B1 strony o nazwie
korea_pl.htm.
Jednak zastępujące obecnie owe naturalne
procesy "chemiczne potraktowanie" już NIE
wykazuje takich samych życiodajnych cech.
Stąd np. polska "kiszona kapusta" (a jeszcze
lepiej koreańska tzw. "kim-chi"), polskie "kiszone
gołąbki" oraz "kiszone ogórki", a także japońska
"miso", wszystkie one są wysoce korzystne
dla ludzkiego zdrowia. Jednak np. "korniszony"
(tj. ogórki potraktowane chemicznie octem)
mają jedynie dobry smak, jednak dla zdrowia
NIE są już aż tak korzystne jak owa kiszona
żywność.
Część #J:
Pola elektryczne, promieniowanie elektromagnetyczne, zaduszanie życia:
#J1.
Umieranie wody i materii organicznej:
Zwykła woda może być "żywa" lub "martwa".
Przykładowo folklor niemiecki twierdzi, że
aby woda była "żywa", musi ona być pobrana
ze źródła lub ze studni dopiero po tym kiedy
"przepłynie pod ziemią przez co najmniej trzy
wzgórza i trzy lasy". Aby zaś woda stała się
"martwa" wystarczy ją w czymś "zamknąć"
na dłuższy ores czasu, np. zamknąć w jakimś
naczyniu czy w rorociągu. Tymczasem
co dzisiaj czynimy z wodą. Ano zamykamy
ją w rurociągach oraz w plastykowych butelkach.
Praktycznie niemal wszyscy pijemy więc
wodę która jest "martwa". Następstwa zaś
tego picia "martwej wody" widzimy już
dookoła siebie.
#J2.
Niezdrowa żywność spod linii wysokiego napięcia:
Już obecnie zaczyna być wiadomym, że
sporo ludzi którzy mieszkają w domach
położonych pod liniami wysokiego napięcia,
z czasem nabawia się raka. Przez analogię
można też przewidywać, że żywność wyrosła
pod liniami wysokiego napięcia NIE będzie
równie zdrowa jak żywność wyrosła w naturalnym
otoczeniu.
Część #K:
Bezmyślni politycy i ich niszczycielskie decyzje:
Dzisiejsi politycy, podobnie zresztą jak większość
decydentów, obecnie niemal wyłącznie podejmuja
decyzje które biegną wzdłuż tzw. "linii najmniejszego
oporu". Znaczy decyzje, które starają się przypodobać
bogatym i wpływowym ludziom, koncernom, wyborcom,
innym decydentom, jednak które NIE rozwiązują
problemów. Z ustaleń zaś tzw. "filozofii totalizmu"
jest nam już wiadomo, że wszelkie decyzje biegnące
"wzdłuż linii najmniejszego oporu" są "niemoralne",
zaś jako takie muszą później być naprawiane, zaś
w międzyczasie wyrządzają masę szkody - po
więcej szczegółów patrz punkt #A2.1 na stronie o nazwie
totalizm_pl.htm.
W rezultacie, bezmyślni politycy i ich niszczycielskie
decyzje tylko pogarszają sytuację z żywnością.
Wytyczne "filozofii totalizmu" o zasadach podejmowania
"moralnych", a stąd poprawnych decyzji - które nigdy
potem NIE wymagają już korygowania i naprawy ich
skutków, opisane są m.in w punkcie #A2.1 strony o nazwie
totalizm_pl.htm,
a także w punkcie #F1 strony o nazwie
rok.htm.
#K1.
Polityczne decyzje które niszczą żywność:
Wyniszczające żywność
wojny,
monopole,
polityki cen,
podatki,
wprowadzanie nienaturalnych dodatków, itp. -
wszystko to jest produktem niemoralnych polityków.
Doskonałym przykładem takich właśnie
niszczących żywność decyzji jest obecna polityka
EWG ("Wspólnego Rynku") kiedy to płaci się
rolnikom jeśli ci zdecydują się NIE uprawiać
swojej ziemi - na przekór że mieszkańcy wielu
krajów świata ciągle głodują, czy też opisany w
punkcie #D5 strony o nazwie
fruit_pl.htm.
zwyczaj wielu "monopolistycznych producentów
żywnośći" aby niszczyć część wyprodukowanej
przez siebie żywności tylko po to aby spowodować
podwyżkę jej cen.
Część #L:
Ignorancja i niedouczenie monopolizujących decyzje naukowców:
#L1.
Co juz wiemy że nasi naukowcy jeszcze NIE wiedzą:
Energie "yin" i "yang",
"feng-shui", itp. - po więcej informacji
patrz np. punkty #B2 do #B4 ze strony o nazwie
fruit_pl.htm.
Część #M:
Czy ludzkości grozi "śmierć głodowa"?
#M1.
Przesłanki na temat "śmierci głodowej" ludzości:
Istnieje sporo starych przepowiedni na ten
temat. Ich przykładem może być przepowiednia
opisana w punktach #H1 i #H2 strony o nazwie
przepowiednie.htm.
Z kolei jednym z mechanizmów który może
spowodować takją śmieć głodową jest obecne
masowe wymieranie pszczół już opisywane w
punkcie #I1 powyżej na tej stronie.
Część #N:
Czy na przekór tego wszystkiego istnieje jakaś nadzieja:
#N1.
Zródła nadziei:
Motto:
"Wystarczy przespacerować się po ulicy jakiegoś miasta z bogatego
kraju Orientu aby naocznie zobaczyć nadrzędność ich filozofii jedzenia
nad filozofiami krajów Zachodu."
Najważniejsze źródła nadziei na przyszłość obejmują:
(1) Istnienie orientalnych filozofii dotyczących żywności i jedzenia
(to dlatego warto poznawać owe orientalne filozofie dotyczące jedzenia).
Jest wiel wielkości definiujących jakość żywności w filozofiach Orientu:
Kiedyś mieszkańcy bogatych krajów Zachodu
naśmiewali się z mieszkańców Orientu, że
są oni tacy "chudzi" i wyglądają jak
"niedożywieni". Potem jednak się okazało,
że "bycie chudym" jest "zaletą" a NIE "wadą".
Wszakże oznacza ono zdrowie, długie życie,
brak wizyt u lekarza i w szpitalach, bardziej
naturalne samopoczucie i zwyczaje, itd., itp.
(2) Istnienie zasady (i metody działania) Boga aby "zawsze dostarczać dowodów na to w co ktoś głęboko wierzy" - patrz strony referowane w punkcie #O1 poniżej.
(3) Ciągłe istnienie (sprawdzonych w działaniu przez stulecia użycia) doskonałych receptur na tradycyjne potrawy.
(4) Istnienie tradycji dobrego jedzenia.
Część #O:
Co my sami możemy czynić aby poprawiać sytuację z żywnością:
#O1.
Kierunki działania:
Najważniejsze kierunki na jakich wszyscy
powinniśmy się koncentrować dla poprawy
obecnej tragicznej sytuacji z żywnością są
jak następuje:
- Powiększanie moralności - jako że
"moralność jest kluczem do wszystkiego"
(np. patrz punkty #A3 i #B4 na stronie o nazwie
morals_pl.htm,
punkt #A1 na stronie o nazwie
totalizm_pl.htm,
punkt #P1 na stronie o nazwie
changelings_pl.htm,
czy punkt #B5 na stronie o nazwie
seismograph_pl.htm),
- Eliminowanie monopoli (np. patrz punkty #C1 i #M1.3 na stronie o nazwie
telekinetyka.htm),
- Poznanie i zrozumienie metod działania Boga (np patrz punkt #A2.2 na stronie o nazwie
totalizm_pl.htm
albo patrz cała strona o nazwie
god_istnieje.htm),
- Dopomaganie tzw. "whistle blowers" - tj.
osobom które podnoszą alarm i zwracają uwagę
innych na prawdę w sprawach niemoralnych
praktyk innych ludzi (np. patrz punkt #F1 na stronie o nazwie
totalizm_pl.htm),
- Podtrzymywanie tradycji wieloletniego spożywania przez zdrowych ludzi,
- Kultywowanie tradycji naturalnych produkcji żywności,
- Poszukiwanie nowej wiedzy o żytwności w rodzaju orientalnych filozofii żywności ("yin" i "yang", "feng-shui", itp.)
Część #P:
Czego więc szukać w żywności jaką spożywamy:
#P1.
O czym już wiemy że wpływa pozytywnie na nasze zdrowie:
W zakresie żywności teoretycznie wiemy
już sporo faktów na temat tego co wpływa
pozytywnie na nasze zdrowie. Przykładami
takich faktów mogą być:
- Tradycja "sprawdzania w wielowiekowym działaniu" opisana np. w punktach #B2 do #B4 ze strony o nazwie
fruit_pl.htm, czy
- Fermentowana żywność: kim-chi, japońska miso, kiszone gołąbki z kaszą, kiszona kapusta,
opisana tutaj w punkcie #I3 (a także np. w punktach punktach #B1.1 i #B1 strony o nazwie
korea_pl.htm).
Obecnie trzeba więc dołożyć starań aby tą
teoretyczną wiedzę wdrożyć do praktyki
naszego codziennego posilania się.
Część #R:
Tworzenie naszych prywatnych "książek kucharskich" z potrawami wartymi zachodu:
#R1.
Utrwalajmy tradycje dobrego jedzenia zanim one pozanikają:
Znaczy, spisujmy starannie stare receptury
na żywność używane przez naszych dziadków
i rodziców.
#R2.
Co warto utrwalać w naszych rodzinnych "książkach kucharskich":
Napiszmy dla siebie samych "książkę kucharską"
która zawiera w sobie receptury na tradycyjną,
zdrową, domową, zbalansowaną energetycznie
żywność dla codziennego jedzenia.
Część #S:
Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:
#S1.
Podsumowanie tej strony:
Niniejsza strona dostarczyła przykładów
odpowiedzi i receptur dla zdrowego i smaczego
pożywienia. Ujawniła nam także niektóre korzyści
płynące z szukania o znajdowania rceptur dla
takich potraw.
#S2.
Jak dzięki stronie
"skorowidz.htm"
daje się znaleźć totaliztyczne
opisy interesujących nas tematów:
Cały szereg tematów równie interesujących
jak te z niniejszej strony, też omówionych
zostało pod kątem unikalnym dla filozofii
totalizmu. Wszystkie owe pokrewne tematy
można odnaleźć i wywoływać za pośrednictwem
skorowidza
specjalnie przygotowanego aby ułatwiać ich
odnajdowanie. Nazwa "skorowidz" oznacza
wykaz, zwykle podawany na końcu książek,
który pozwala na szybkie odnalezienie interesującego
nas opisu czy tematu. Moje strony internetowe
też mają taki właśnie "skorowidz" - tyle że
dodatkowo zaopatrzony w zielone
linki
które po kliknięciu na nie myszą natychmiast
otwierają stronę z tematem jaki kogoś interesuje.
Skorowidz ten znajduje się na stronie o nazwie
skorowidz.htm.
Można go też wywołać z "organizującej" części
"Menu 1" każdej totaliztycznej strony. Radzę
aby do niego zaglądnąć i zacząć z niego
systematycznie korzystać - wszakże przybliża
on setki totaliztycznych tematów które mogą
zainteresować każdego.
Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj.
dra inż. Jana Pająka
(a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka),
pod jakie można wysyłać ewentualne
uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane
tu pytania, podane są na stronie internetowej
o mnie (Prof. dr inż. Jan Pająk).
Tam również dostępne są adres pocztowy
i numery telefonu autora.
Data zapoczątkowania tej strony internetowej: 15 sierpnia 2011 roku
Data jej najnowszego aktualizowania: 30 stycznia 2012 roku
Po polsku: Jeśli preferujesz czytanie w odmiennym języku, kliknij na wybraną flagę lub
zielony link poniżej
English: If you prefer to read in a different language, click on the selected flag or
green link below